|

Największy koszt w biznesie – robienie rzeczy, które zabierają energię

NIE WSZYSTKO, CO POTRAFISZ, POWINNO BYĆ TWOJĄ OFERTĄ

Możesz być dobra w wielu rzeczach.
Ale to nie znaczy, że każda z nich powinna budować Twój biznes.
Czasem największym kosztem nie jest brak klientów – tylko to, co robisz na co dzień.

Jeśli wolisz słuchać, możesz włączyć nagranie poniżej.
Jeśli wolisz czytać – cały tekst znajdziesz pod wideo.

Możesz być dobra w wielu rzeczach, ale to nie znaczy, że powinnaś je robić

Największym kosztem w biznesie nie jest brak klientów, jest nim robienie rzeczy, które zabierają Ci energię.
I wiem, że to zdanie może być niewygodne, ale chcę dzisiaj, żebyśmy się przy nim na chwilę zatrzymały.

Moment, w którym zaczynasz się zastanawiać

Jest taki moment w biznesie, kiedy zaczynasz się zastanawiać, czy to, co robisz, naprawdę jest Twoje i to jest bardzo podstępny moment, bo z jednej strony wszystko może działać: klienci są, projekty są, może nawet pieniądze się zgadzają, a z drugiej strony coś zaczyna się w Tobie nie zgadzać, czujesz, że nie do końca to jest to, o czym marzyłaś zakładając firmę lub decydując się na pierwsze współprace…

I ja ten moment bardzo dobrze znam!

Etap „robię wszystko, co się da”

Pamiętam taki biznesowy etap jako Wirtualna Asystentka, kiedy brałam praktycznie każdego klienta:

  • bo przyszedł sam (skuteczność pierwszych postów z Instagrama!),
  • bo przyszedł z polecenia,
  • bo była możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy.

Z jednej strony miałam świadomość, że nie wszystko chcę robić, a z drugiej miałam takie przekonanie, że tak trzeba, że warto takiej współpracy się podjąć, że to rozwija, że tak się buduje biznes. I z zewnątrz to naprawdę mogło wyglądać dobrze, bo robiłam więcej, byłam zajęta, uczyłam się.

Kiedy z zewnątrz wszystko wygląda dobrze

Jednocześnie to była praca często o 2 w nocy i to zdecydowanie nie dlatego, że się nie wyrabiałam, a dlatego, że przyjmowałam zadania od klientów na tzw “JUŻ”. Takich sytuacji może nie było wiele, ale jednak zdarzyły się…

Kiedy robisz rzeczy, które nie są Twoje

Bardzo często robiłam rzeczy, które nie były z centrum mojego geniuszu, takie poboczne, techniczne, zadaniowe, rzeczy, które ktoś potrzebował, a ja umiałam je zrobić. I same w sobie one nie były złe, problem był w tym, że to nie byłam ja.

Moment, w którym zaczynasz to widzieć

I w pewnym momencie zaczęłam zauważać coś bardzo ważnego, że mam coraz mniej energii do rzeczy, które tak naprawdę chciałam robić, że odkładam działania (!), które są dla mnie ważne (!), a robię te, które po prostu trzeba zrobić.

I to jest moment, który widzę u bardzo wielu kobiet. Robimy rzeczy:

  • bo umiemy,
  • bo ktoś zapytał,
  • bo szkoda odmówić,
  • bo to pieniądze,

ale nie zadajemy sobie jednego pytania: czy to jest coś, na czym chcę budować swój biznes (czy jest to coś, z czym chcę być kojarzona jako marka osobista?) Bo możesz być dobra w wielu rzeczach, ale to nie znaczy, że każda z nich powinna być Twoją ofertą. Każda decyzja, każdy klient, każdy projekt ustawia Ci kierunek i bardzo często nawet tego nie zauważasz, a potem budzisz się w biznesie, który działa, ale nie daje Ci energii.

Moment przełomu

U mnie momentem przełomu było zrozumienie, że wspieranie ludzi nie od zaplecza, tylko w ich procesie, w ich decyzjach, w ich biznesie to jest to, co ja uwielbiam najbardziej. I to było bardzo ciekawe, bo to wcale nie było łatwiejsze, to wręcz było trudniejsze, bardziej odpowiedzialne, bardziej „na widoku”, ale jednocześnie dawało mi najwięcej energii. I w momencie, kiedy zaczęłam iść w tę stronę, to zaczęło się nieść dalej i dalej.

Sprzedaż zaczyna się wcześniej niż oferta

I to jest coś, co bardzo mocno łączy się ze sprzedażą, bo sprzedaż nie zaczyna się od oferty. Sprzedaż zaczyna się od Twojej relacji z tym, co robisz.

Jeśli robisz coś, co Cię męczy, będziesz to odkładać. 

Jeśli robisz coś, w czym nie czujesz siebie, nie będziesz chciała o tym mówić.

Jeśli robisz coś „bo trzeba”, sprzedaż zaczyna być ciężarem. 

I wtedy bardzo często mówimy „muszę poprawić strategię”, a ja bardzo często widzę, że to nie jest problem strategii, tylko kierunku.

Biznes budowany świadomie

Dziś mój biznes wygląda zupełnie inaczej niż na początku. Bo ja bardzo świadomie wybieram, z czego składa się moja praca. I ogromną częścią tej pracy są mastermindy i mentoringi. I nie dlatego, że „tak się teraz robi” albo że to jest modne, tylko dlatego, że ja to po prostu kocham. Kocham moment, w którym ktoś coś rozumie, moment decyzji, moment, w którym ktoś widzi swoją drogę trochę wyraźniej. I to jest coś, co przetestowałam w praktyce, na wielu klientkach, w różnych formatach i na różnych etapach biznesu.

Moderowany mastermind w moim wydaniu to nie jest spotkanie, na którym kilka osób mówi, co u nich słychać. To jest bardzo świadomie prowadzony proces, w którym każda osoba wnosi swoją perspektywę, doświadczenie i wiedzę, ale też dostaje przestrzeń na swój temat, na swoje wyzwanie i na swoją decyzję. To jest miejsce, w którym nie jesteś sama ze swoim biznesem.

Czego dziś naprawdę potrzebują klienci

I to jest coś, czego dzisiaj bardzo brakuje. Bo działamy online, mamy dostęp do ogromnej ilości wiedzy, ale jednocześnie bardzo często jesteśmy w tym wszystkim same. I ludzie coraz bardziej szukają kontaktu z drugim człowiekiem. Nie tylko wiedzy, nie tylko strategii, ale rozmowy, obecności, spojrzenia z boku. Spotkania online i offline/networking/mastermindy to obecnie wymóg klienta, bo jak mnie znasz trendem bym tego nie chciała nazywać.

I właśnie to czego obecnie potrzebują klienci, dzieje się na mastermindach. Tam nie tylko pracujemy nad biznesem, ale też nad decyzjami, nad kierunkiem, nad odwagą do zmiany. Bardzo często okazuje się, że nie potrzebujesz kolejnego szkolenia, tylko potrzebujesz jednej dobrej rozmowy, która poukłada Ci myślenie. I bardzo często jedna decyzja podjęta na takim spotkaniu zmienia więcej niż miesiące działania.

To samo widzę w mentoringach 1:1, bo tam pracujemy jeszcze bardziej intensywniej. Pracujemy na Twojej sytuacji, Twojej historii, Twoich decyzjach i to jest dokładnie ten moment, w którym przestajesz działać „jak trzeba”, a zaczynasz działać w zgodzie ze sobą i też strategicznie.

I widzę też coś jeszcze, że część kobiet, które przechodzą przez ten proces, zaczyna czuć, że chce pracować z ludźmi głębiej, tworzyć takie przestrzenie, prowadzić innych. I dlatego powstał u mnie temat certyfikacji i szkolenia dla moderatorek mastermindów, bo to nie jest tylko spotkanie, to jest proces, to jest odpowiedzialność i to jest prowadzenie ludzi przez zmianę.

Zatrzymaj się na chwilę

Jeśli jesteś w takim miejscu, że robisz dużo, ale czujesz, że nie wszystko jest Twoje, to zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie jedno pytanie 👍

Czy to jest coś, na czym chcę budować swój biznes przez kolejne lata?

Bo to „później” bardzo często zamienia się w miesiące, a czasem lata działania nie w tym kierunku. Możesz to poukładać sama, ale możesz też zrobić to szybciej, spokojniej i z większą pewnością i z drugą osobą, która Cię przez ten proces przeprowadzi.

Bardzo często mówimy „muszę poprawić strategię”, a ja bardzo często widzę, że to nie jest problem strategii, tylko kierunku.

Zaproszenie

Jeśli czujesz, że chcesz wejść w taką pracę, czy to w mastermindzie, czy w mentoringu, to zostawiam Ci link do kalendarza do konsultacji POZNAJMY SIĘ:
👉 https://tidycal.com/gosiacieslak/15minut-sprawdzmyjakmogepomoc  

A jeśli czujesz, że to jest coś innego i chcesz w przyszłości pracować z ludźmi i prowadzić takie procesy mastermindowe, to zapraszam Cię do zapisu na listę zainteresowanych Akademią Moderatorów Mastermindów! Pierwsza edycja za nami i już na stronie zapisu, możesz zobaczyć pierwsze opinie 🙂 
👉 
https://www.gosiacieslak.pl/zainteresowani-certyfikacja-z-mastermindow/

I to, co chcę Ci zostawić na koniec: 
Nie musisz robić wszystkiego, co potrafisz. Możesz wybrać to, co jest naprawdę Twoje.

Podobne wpisy