||

Stoję w miejscu w biznesie? Prawda o wzroście, którego nie widać na wykresach

Masz poczucie, że stoisz w miejscu w biznesie, mimo że robisz „wszystko jak trzeba”?

Brak spektakularnych efektów, nowych klientów czy widocznych wzrostów bardzo łatwo można pomylić z brakiem rozwoju. A to właśnie w takich momentach często dzieją się najważniejsze, choć niewidoczne zmiany w Twojej firmie i w Tobie jako liderce.

Poczucie stania w miejscu w biznesie - dlaczego to nie zawsze oznacza regres

Rośniesz nawet wtedy, gdy masz wrażenie, że stoisz w miejscu.

POWER dzień dobry 🤎 ⚡

To jest pierwszy wpis z nowej serii.
Serii, w której nie będę przedkładać strategii ponad człowieka, planów ponad emocje i „wyników” ponad proces.

Będą to audiolettery – do słuchania w drodze, w kuchni, na spacerze, w tych momentach, kiedy masz wrażenie, że wszystko robisz „jak trzeba”, a jednak w środku coś się zacina.
Albo kiedy właśnie nie robisz nic – i masz z tego powodu wyrzuty sumienia.

Jeśli wolisz słuchać, możesz włączyć nagranie poniżej.
Jeśli wolisz czytać — cały tekst znajdziesz pod wideo.

Chcę w tych wpisach mówić o tym, co realnie towarzyszy prowadzeniu biznesu i byciu widoczną:
o przekonaniach, barierach, napięciach, zmęczeniu, porównywaniu się, momentach zwątpienia, ale też o tej cichej sile, która często jest niewidoczna na Instagramie. A uzupełnieniem tych wszystkich materiałów będzie ten plan/strategia, dzięki której możesz się rozwijać i budować stabilny biznes.

Poczucie stania w miejscu w biznesie - dlaczego to nie zawsze oznacza regres

Dzisiaj chcę zacząć od fragmentu, który bardzo mocno ze mną zarezonował.
Czytałam go ostatnio i miałam poczucie, że ktoś nazwał dokładnie to, co tak wiele z nas przeżywa – tylko rzadko daje sobie do tego prawo.

Rośniesz nawet kiedy masz wrażenie, że nic nie robisz, tylko trwasz bez ruchu.
Rośniesz nawet kiedy masz wrażenie, że nie posuwasz się naprzód, a wręcz przeciwnie.
Wydaje ci się, że możesz jedynie rozmyślać o tym, czego żałujesz, co chciałabyś zrobić inaczej, jak to wszystko – twoim zdaniem – powinno się rozegrać.
W rozczarowaniu kryje się wielka wiedza, jeśli tylko masz odwagę spojrzeć na swoje życie poza perspektywę swojego ego – tej części ciebie tak skupionej na wyszukiwaniu dowodów potwierdzających dostrzeganą przez ciebie własną niedoskonałość.

Zatrzymałam się przy tym fragmencie na długo.

Dlaczego brak efektów w biznesie nie oznacza, że robisz coś źle

Bo my, kobiety w biznesie, ekspertki, liderki, właścicielki POWER marek jesteśmy mistrzyniami w odbieraniu sobie prawa do wzrostu, jeśli nie widać go „na wykresie”.

Jeśli nie było:
– nowego klienta,
– spektakularnej sprzedaży,
– wzrostów na koncie,
– efektu, którym można się pochwalić,

to bardzo łatwo uznać, że „to był stracony czas”.
A ja coraz mocniej widzę coś zupełnie innego.

Widzę, że największe zmiany w biznesie często dzieją się wtedy, gdy z zewnątrz wygląda, jakby nic się nie działo lub wręcz WSZYSTKO się sypało.
Kiedy coś w środku się przestawia.
Kiedy pęka stare przekonanie.
Kiedy przestajesz ciągnąć coś na siłę.

Widoczność w social media a realne fundamenty biznesu

Styczeń był dla mnie dokładnie takim miesiącem.
Pokazałam to w karuzeli opublikowanej na moim profilu z bardzo konkretnymi przykładami, faktami, sytuacjami, które… nie były idealne.

Jedna z nich była wręcz totalnie „nieinstagramowa”.

I wiesz co?
Jeszcze kilka lat temu taka sytuacja byłaby dla mnie dowodem na to, że:
„wszystko się sypie”,
„to znak, że coś robię źle”,
„nie mam kontroli”,
„biznes jest niestabilny”.

Dzisiaj była dla mnie czymś zupełnie innym.
Była sprawdzianem.

Nie tylko mojej odporności na stres, ale także tego, na ile mój biznes naprawdę stoi na nogach, a nie na moim permanentnym napięciu, czujności i „byciu ogarniętą”, czy też gadżetach, z których korzystam na codzień.

I to jest coś, o czym bardzo rzadko się mówi, kiedy rozmawiamy o widoczności, publikowaniu w social media i prowadzeniu firmy.

Bo z zewnątrz widzimy:
–  rolki,
– karuzele,
– spójne bio,
– ładne hasła.

A nie widzimy:
czy ten biznes wytrzyma, kiedy właścicielka ma gorszy tydzień,
– czy jest przestrzeń na błąd,
– czy wszystko działa tylko wtedy, kiedy ona „dowozi”,
– czy są fundamenty, czy tylko jakaś tam komunikacja.

I właśnie dlatego ten fragment o wzroście w bezruchu jest dla mnie tak ważny.

Bo on mówi o czymś, co w biznesie jest absolutnie kluczowe: o umiejętności wyjścia poza ego.

Ego w biznesie - cichy sabotażer rozwoju

Ego w biznesie bardzo często brzmi tak:
„powinnam być dalej”,
„inni już to mają”,
„ja znowu stoję”,
„gdybym była lepsza, to by się nie wydarzyło”,
„to moja wina”.

A kiedy patrzysz poza ego, zaczynasz widzieć:
– co się naprawdę zadziało,
– czego się nauczyłaś,
– co zbudowałaś wcześniej, że teraz nie musisz panikować,
– jakie decyzje już masz za sobą,
– jaka jesteś dziś inną liderką niż rok temu.

To jest ten rodzaj wzrostu, którego nie widać w statystykach, ale który decyduje o tym, czy za rok dalej będziesz w tym biznesie i na jakich warunkach.

Dlatego nie chcę Ci mówić:
– „rób więcej”,
„bądź bardziej”,
„jeszcze jeden format”,
„jeszcze jedna strategia”.

Chcę raczej zapraszać Cię do pytania:
👉 Co już we mnie urosło, nawet jeśli jeszcze tego nie monetyzuję?
👉 Co już wiem, nawet jeśli jeszcze tego nie komunikuję?
👉 Co we mnie dojrzało, choć nie ma jeszcze formy produktu?

Bo bardzo często problemem nie jest to, że „stoisz w miejscu”.
Problemem jest to, że próbujesz mierzyć swój wzrost miarą, która już do Ciebie nie pasuje.

Rozwój biznesu po kilku latach wygląda inaczej niż na początku

Jeśli prowadzisz biznes dłużej niż rok-dwa,
jeśli masz doświadczenie, klientów, historię,
jeśli wiesz, że nie jesteś „na początku drogi”

to Twój rozwój nie będzie już wyglądał jak szybkie skoki.

On będzie wyglądał jak:
– porządkowanie,
– redefinicja,
– stawianie granic,
– zmiana jakości,
– rezygnacja z tego, co nie Twoje.

I to są momenty, które bardzo łatwo pomylić z cofnięciem się.
Albo z „nicnierobieniem”.

A to często są najbardziej strategiczne momenty w całym biznesie.

Jak rozpoznać wzrost, którego nie widać w statystykach

Dlatego dzisiaj, zanim zobaczysz moją karuzelę z podsumowaniem stycznia chcę, żebyś zatrzymała się na chwilę przy sobie.

Nie przy tym, co „poszło”, albo „nie poszło”.
Tylko przy tym, co w Tobie się zmieniło.

Może:
– mniej się porównujesz,
– szybciej reagujesz,
– lepiej czujesz swoje granice,
– nie panikujesz przy pierwszym problemie,
– potrafisz powiedzieć „to jest okej”.

To też jest wzrost.
Bardzo realny.
Bardzo biznesowy.

I jeśli teraz masz wrażenie, że jesteś w miejscu, w którym „po prostu trwasz” to chcę, żebyś wiedziała jedno:
👉 To nie jest pauza bez sensu.
👉 To nie jest czas stracony.
👉 To nie jest dowód porażki.

Czasem to jest dokładnie ten moment, w którym wszystko w środku się ustawia, żeby kolejny krok był już zupełnie inny – spokojniejszy, bardziej Twój, mniej oparty na presji.

W kolejnych wpisach będę jeszcze wracać do tego tematu:
do publikowania wtedy, kiedy nie czujesz się „gotowa”,
do bycia widoczną bez ciągłego udowadniania,
do prowadzenia biznesu, który nie wali się od jednego potknięcia.

A dzisiaj zostawiam Cię z tym zdaniem:

Rośniesz nawet wtedy, gdy masz wrażenie, że nic się nie dzieje.

Twoja marka naprawdę Ci za to podziękuje 🤎
Gosia

Podobne wpisy